Codziennik…

Normalny człowiek jak nie może zasnąć to liczy owce. Albo barany. 😉 –> o to akurat dziś nie trudno, wystarczy włączyć telewizor. Ale unikam, bo bilans strat mógłby okazać się dla mnie niekorzystny. Co zatem robi księgowa, która nie może zasnąć? Oczywiście, że liczy! Tyle, że liczba działań jest nieograniczona. Problem goni problem, więc o zaśnięciu można zapomnieć. Chyba, że tuż nad ranem, na ledwie dwie godzinki, jak już organizm daje się pokonać zmęczeniu. Wtedy mamy efekt odcięcia od prądu a przy pobudce niekoniecznie mamy orientację, gdzie aktualnie się znajdujemy. Nie zajmuje nam co prawda, zbyt wiele czasu, oprzytomnienie, jednak bywa bolesne.

Zakładamy, że leżymy w łóżku próbując zasnąć. No to do dzieła! Liczymy! Najpierw – jakie projekty ustaw obudzą nas rano jako obowiązujące? Do tego „od wczoraj”? Hmmm…dobra, idziemy dalej, bo tutaj snu trudno szukać. O! Tyle dokumentów! Tyle księgowań! A ten to jeszcze nie dostarczył wszystkiego…a tamten to między fakturami ma stos rzeczy do wyjaśnienia! Termin w sumie był na wczoraj… Oj…sen jest coraz dalej. Przejdźmy do sedna. Policzmy pieniądze! Najlepiej te, których nie mamy. Najpierw zaległe należności. Potem te, których mieć nie będziemy, bo klient, który uważa księgową za koniec łańcucha pokarmowego, to dziś tzw. codziennik! Po co spać? Wejdźmy na facebooka i sprawdźmy kto za nasze pieniądze pojechał na urlop spędzając wakacje życia!

…z każdym kolejnym profilem i zdjęciem dopada nas znużenie, aż w końcu głowa opada z impetem tuż przed komputerem. Poczułaś/-eś? Nie? No tak. Poziom znieczulenia był już tak wysoki, że zanim głowa sięgnęła blatu stołu czy biurka, zapadłaś/-eś w kamienny sen. Nieważne, że za oknem już prawie świta. Nieważne…Za godzinę, maksymalnie dwie, zerwiesz się w pośpiechu. Weźmiesz szybki prysznic. Po drodze ogarniesz kilka rzeczy i polecisz do pracy, ratując urlopy innych, gdy sama nie masz na niego czasu. Szczęściem trafi się klient-złoto (jak złoty kurs u taksówkarza 😉 ), dzięki któremu nie straciłaś jeszcze swojej miłości do cyferek i liczenia. Klient, który powoduje, że jeszcze Ci się chce i dlatego…nie zrobisz mu podwyżki! No bo przecież on płaci. Do tego w terminie! A to już jest wartość dodana!

Następnym razem, niech mi się choć przyśni ten urlop…